Równy rok temu dowiedziałam się o Twoim istnieniu.
Pamiętam ten dzień niemal co do minuty. Pamiętam, że byłam już spóźniona do pracy. Pamiętam jak słabo zrobiło mi się, gdy zobaczyłam wynik testu. Z wrażenia usiadłam na stoliku i podarłam sobie rajstopy. W tym samym czasie zadzwonił Twój Tata, ale byłam tak oszołomiona, że nie wykrztusiłam z siebie ani słowa. Siedziałam tak i myślałam: to niemożliwe, to niemożliwe. Muszę się upewnić. I się upewniłam, po czterokroć. Laboratorium, kolejny test, ginekolog. Wieczorem byłam już pewna, że to wszystko dzieje się naprawdę. Telefon do Fundacji. Ale w oszołomieniu trwałam nadal, bo mentalnie byłam przygotowana na długą walkę o Ciebie. A tu zdarzył się, ot tak, taki..cud. Pamiętam słowa lekarza o zachowaniu bardzo umiarkowanego optymizmu. I długi weekend majowy. Imprezy, wyjazdy, grille. A mnie się nie chce z nikim spotykać, z nikim gadać, nigdzie jechać. Przetwarzam wciąż na nowo myśl o Tobie we mnie. Zaklinam rzeczywistość. Musi być dobrze, musi! Przecież miałam być dawcą, a tu nagle Ty! Przecież musi być jakiś sens tej historii, to wszystko nie dzieje się bez przyczyny. I nie dzieje się. Kilka dni później kolejna wizyta. Nigdy nie bałam się tak bardzo, jak wtedy w poczekalni. I to również pamiętam. Głośne, szybkie, rytmiczne bicie Twojego serca. Pulsujący punkcik na ekranie. Kilkumilimetrowy cud.
I o to jestem!






14 komentarzy
Nigdy nie zapomnę momentu, w którym się dowiedziałam.
I łzy znowu się cisną do oczu na samo wspomnienie.
"A niby dlaczego Agnieszka nie może dźwigać?";) No mi się też cisną na wspomnienie Twojej reakcji:P
Ohh, wzruszające ! A teraz tyle radości ! 🙂
Też nie zapomnę ani chwili…
Do dziś nie rozumiem, nie pojmuje, nie wierzę, że to wszystko u nas działo się naprawdę. I choć obok Ktoś pełza, głośno protestuje i pokazuje swój absolutnie niezależny charakterek to wciąż nie pojmuje, że to z nas, że z takiej małej kropeczki 🙂
Btw…też mieliśmy tą czapeczkę! Jedyna, która pasowała idealnie na Buniową główkę po porodzie 🙂
Te czapeczki NAN dla noworodków to genialne marketingowe zagranie. W szpitalu każde dziecko je dostało, a wiadomo że aparaty i kamery cały czas w ruchu:) A może to znak rozpoznawczy szpitala? Rodziłaś w Katowicach?:)
Pięknie napisane.
Każda mama chyba pamięta 'ten moment' znakomicie:))
Piękne wspomnienie! Ja swoje również pielęgnuję i za każdym razem się wzruszam:)
jej, cudownie to napisałaś, wzruszyłam się i uśmiecham do monitora!
pamiętam oba testy pozytywne. tych emocji się nei zapomina 🙂
Emocje towarzyszące temu wydarzeniu są niesamowite.Ja najpierw poczułam strach,potem się poryczałam-oj długo beczałam,a potem przyszła niesamowita radość i szczęście,tańczyłam idąc wyrzucać śmieci…;)
Wspaniałe wspomnienia. 🙂
Pięknie napisane wzruszające wspomnienia!!
[…] Jak czas zatoczył pętlę O trudnej sztuce karmienia Śpieszmy się nosić dzieci, tak szybko rosną! Strach Życie […]