Tak…słodkie, uśmiechnięte, pogodne, radosne etc. I tak przez cały dzień (no powiedzmy). Aż do wieczora, konkretnie do momentu, gdy po całym dobranockowym rytuale ląduje w swoim łóżeczku w wiadomym celu. I wtedy…wtedy się wszystko zaczyna…
Wrzask (nie płacz, wrzask), autentyczna wściekła złość (machanie rączkami, odpychanie gadżetów typu smoczek, pieluszka itp.) i generalnie wielkie rozżalenie. Nie kumam, nie ogarniam tego co dzieje, a dzieje się tak od jakiegoś tygodnia. Już pewna byłam, że rozgryzłam moje dziecko po całości, a tu taki suprajs. Stajemy na głowie, aby opanować sytuację. I po raz pierwszy pojawiły się dylematy wychowawcze. Ł. mówi nie nosić, a ja-ale nosić trzeba, przecież to takie maleństwo jeszcze. No więc noszę, co i tak jest bezsensu, bo o ile noszona śmieje się matce prosto w twarz, o tyle powrót do łóżeczka i jazda zaczyna się od nowa. Czasami uspakaja się przyssana do mnie. Czasami, gdy zassa smoczka (konkretnego, konkretnej marki, niedostępnego w PL i za miliony monet oczywiście), a to i tak nie zdarza się często, gdyż jest smoczkowo nieakceptowalna. I oczywiście próbowałam wszystkich metod Tracy Hogg; gdy już wrzask przeradza w regularny płacz podchodzę, głaszczę, uspakajam, śpiewam. Ale wtedy dopiero irytacja sięga zenitu. Brzmi to mniej więcej tak: co mi z twoich piesków małych dwa, weź mnie nie wkurzaj, na ręce już! Wtedy kapitulujemy i sięgamy do 5s, co odczuwam jako pewnego rodzaju porażkę, że nie umiem dziecka inaczej uspokoić. I zła jestem, że kolejny wieczór wyglądał tak samo, że mimo iż w ciągu dnia Matylda śpi niewiele, to nie przekłada się to na spokojne zasypianie, i że cały dzień czekam na wieczór, aby pobyć chwilę tak po prostu sama tylko dla siebie, a się nie da, bo z reguły padam już wtedy na twarz. I co poradzicie doświadczone mamy?:)
Ok, ja piszę posta o tym jak Matylda nie śpi, a ona właśnie śpi sobie w najlepsze od prawie godziny. W domu, w swoim łóżeczku, sama, w dzień. Kombinacja w najwyższym stopniu niespotykana. Jezusmarianieogarniam.
23 komentarze
Specjalistka ze mnie żadna, więc może nie powinnam się wypowiadać…Ale powiem jedno bardzo fajne pobożne życzenie – minie 🙂 Tak to sobie tłumaczyłam/tłumaczę 🙂
Życzenie ściętej głowy, ale też na to liczę:) Dzięki i Tobie nawzajem:)
ja też do specjalistek się nie zaliczam, ale mieliśmy podobny problem z zasypianiem (a do tego pobudkami w nocy) choć Ben starszy, i pomogła konsekwencja. Przytulenie, całusek i położenie spać i tak w kółko. Wiadomo, że była walka i kilka pierwszych nocy było straszne, serce się krajało, ale wiedziałam, że nie mogę odpuścić i poskutkowało :)) teraz mam piękne zasypianie i pięknie przespane noce. Tyle, że Matylda rzeczywiście taka malutka jeszcze 🙂 może to jakiś skok, może przejdzie samo… trzymam kciuki! I dużo cierpliwości 🙂
Dzięki Judyta:)
Może ma skok rozwojowy? 🙂
No ładna aparatka 😉 Jak zwykle przyczyny mogą być dwie: skok albo zęby. Jak widzisz że zaczynają się znowu "jaja" od razu zastosuj 5s , ja tak robiłam i oszczędzałam sobie czasu bo jak każde dziecko i moja Małgosia potrafi wyczyniać wieczorami i nocami różne cyrki 😉 a stosowanie 5s nie jest dowodem na to, że sobie nie radzisz, jak wiesz dziecko potrzebuje czasami tych wszystkich 5 kroków żeby się "ogarnąć" i w końcu zasnąć tym bardziej kiedy np. bolą je dziąsełka albo przechodzi skok i dostrzega wokół siebie za dużo bodźców. Good luck !
Dzięki, pediatra wykluczyła jeszcze wyżynanie się ząbków, więc jednak ten mityczny skok:)
%s na was jeszcze działa?! U nas próba pacyfikacji powoduje jeszcze większy dramat.
U nas od miesiąca jest budzenie co 2h w nocy, dziecko szczęśliwe matka pada…
A jak tygodniowo może jakiś skok?
Uff, odpukać 5s jeszcze daje radę.
A czytałam ostatnio, że 5/6 miesiąc to czas mega aktywności dziecka (co pewnie zauważyłaś) spalają dużo więcej, więc sobie odbijają częstszym karmienie, wiadomo mleko w nocy najtreściwsze:) Ale to też minie, podobno..:)
Boże oby, bo jeszcze trochę i padnę, u was już oki?
Wczoraj stałam nad łóżeczkiem i przeczekiwałam atak. Trwał 6 minut, ale prawie jak wieczność. I kiedy już miałam się złamać nagle cisza, spokój, sen . Co prawda pół nocy się gryzłam, że jej jednak nie ukoiłam, nie poprzytulałam etc.Na szczęście obudziła się uśmiechnięta, bez focha na matkę. A dzisiaj płacz był, ale już krócej i zasypianie poszło dużo sprawniej. Nie chwalę, bo może to przypadek był, ale oby było lepiej:)
Ps. co do rozszerzania diety..może wprowadzisz kleik ryżowy do zagęszczenia mleka, powinna pospać wtedy dłużej na tym jednym karmieniu. Kurcze, wyspać też się trzeba.
Ja podawałam Małgosi kaszkę do picia Nestle do kupienia w rosmann (Gosza wciąga nosem), na początku spała od 8 do 8, teraz tak jak piszesz, mega aktywność, dojadanie w nocy, wypije kaszkę o 20-21 i o 1-2 pobudka na mleko, nie ma opcji żeby spała do rana, za 4h budzi się znowu. Wyśpimy się chyba za 6 miesięcy !
Z tego co pamiętam M. też na tym etapie wyczyniała cyrki i szpagaty nocą i wieczorami 😉 długo trwało ( w sensie kilka tyg 2-3) zanim się uspokoiło, teraz już dobrze ale pewnie aż do następnego skoku który już niedługo ! W sumie muszę się zorientować który tydzień mamy bo nie wiem !
Ściskam Was dziewczyny !
Polson dziś taki cyrk, ale ona jak niedospana w dzień, taki wieczór, pada od rana, drzemka popołudniowa do dupy, dzizas co za ryk był. Może Matylda zmęczona tak mocno?
Pewnie rzuciłabym to na karb nie wyspania, gdyby nie to, że każdy wieczór od tygodni wygląda tak samo:)
To może masz tą rzeź co ja. Polson pewnie odkąd ma wystąpić w Toddlers & Tiars wszystkich dokoła zaraża badpobudliwością
Hej 🙂 Mam córeczkę w Twojej córki wieku i u nas dzieję się to samo od jakiegoś tygodnia.
Mała ma skok rozwojowy – zazwyczaj kładłam ją i usypiała sama pod wieczór a teraz ryk 🙁
Podobno to mija więc poprostu trzeba uzbroić się w cierpliwość.
Pozdrawiamy
O dokładnie:) Właśnie przeczytałam, że "Kryzys związany z tym skokiem najczęściej objawia się dużą płaczliwością, krzykiem, problemami ze snem". Trochę mi lepiej, że wiem o co kaman i że sama nie jestem:) Pozdrawiamy również:)
Dobrze, że jest jeszcze taki wynalazek jak mężczyzna – z nim raźniej w takich chwilach i czasem nawet pomoże ! 🙂
Byłam już z siebie dumna bo Mała sama usypiała jak ją odkładałam do łóżeczka, a tu nagle taka zmiana…
I to podobno trwa nawet 4 tygodnie ….echhhh 🙂
damy radę, nie takie ekscesy przed nami jeszcze:)
A właśnie mam jeszcze pytanie do Ciebie… Gdzie kupiłaś opaskę z truskawką?
Kocham motyw truskawki (czapeczki, ubranka, etc)…
Ta opaska jest boska… Widziałam w którymś poście poniżej 🙂
zdziwię Cię chyba…w rossmanie;) Były w parze z takimi truskawkowymi skarpetkami-stópkami:)
no niestety, dzieciaki zawsze zaskakują, gdy już się wydaje, że mamy ogarniętą sytuację! Nie wiem co Ci doradzić, bo każdy maluch jest inny a z zasypianiem też u nas różnie bywa (chociaż akurat Kropka mega grzeczna, zjada i idzie spać do łóżeczka wieczorem i budzi się rano), za to Młody MUSI usnąć w naszym łóżku. Dopiero potem można go przenieść.. czas to zmienić, bo robi się męczące! więc jak widzisz ekspert ze mnie żaden:)
Chyba jestem w podobnej sytuacji, bo Franek też bezsmoczkowy, chociaż pocieszę Cię może – ostatnio załapał butlę i wypił 40 ml mleka! 😀
Ale wracając do tematu, u nas ostatnią deską ratunku był zawsze wózek, bo Franek tak był nauczony, ale wieczorem starałam się tego unikać. Próbowałam różnych dziwnych sposobów żeby go uspokoić: mruganie lampką, klaskanie, grzechotanie grzechotką, piszczenie Sophie itp. Gdy uspokoił się od płaczu, zaczynałam delikatnie śpiewać jego ulubione piosenki i potem jakoś nam się udawało zasnąć. Ostatnio upodobał sobie karuzelę i przy niej zasypia, ale muszę cały czas przy nim siedzieć. Niestety w dzień nie jest już tak kolorowo. Trzymam kciuki, żeby jak najszybciej powróciły spokojne wieczory.