Dziecko

Oto dziecko…

28 maja 2014
Tak…słodkie, uśmiechnięte, pogodne, radosne etc. I tak przez cały dzień (no powiedzmy). Aż do wieczora, konkretnie do momentu, gdy po całym dobranockowym rytuale ląduje w swoim łóżeczku w wiadomym celu. I wtedy…wtedy się wszystko zaczyna…

Wrzask (nie płacz, wrzask), autentyczna wściekła złość (machanie rączkami, odpychanie gadżetów typu smoczek, pieluszka itp.) i generalnie wielkie rozżalenie. Nie kumam, nie ogarniam tego co dzieje, a dzieje się tak od jakiegoś tygodnia. Już pewna byłam, że rozgryzłam moje dziecko po całości, a tu taki suprajs. Stajemy na głowie, aby opanować sytuację. I po raz pierwszy pojawiły się dylematy wychowawcze. Ł. mówi nie nosić, a ja-ale nosić trzeba, przecież to takie maleństwo jeszcze. No więc noszę, co i tak jest bezsensu, bo o ile noszona śmieje się matce prosto w twarz, o tyle powrót do łóżeczka i jazda zaczyna się od nowa. Czasami uspakaja się przyssana do mnie. Czasami, gdy zassa smoczka (konkretnego, konkretnej marki, niedostępnego w PL i za miliony monet oczywiście), a to i tak nie zdarza się często, gdyż jest smoczkowo nieakceptowalna. I oczywiście próbowałam wszystkich metod Tracy Hogg; gdy już wrzask przeradza w regularny płacz podchodzę, głaszczę, uspakajam, śpiewam. Ale wtedy dopiero irytacja sięga zenitu. Brzmi to mniej więcej tak: co mi z twoich piesków małych dwa, weź mnie nie wkurzaj, na ręce już! Wtedy kapitulujemy i sięgamy do 5s, co odczuwam jako pewnego rodzaju porażkę, że nie umiem dziecka inaczej uspokoić. I zła jestem, że kolejny wieczór wyglądał tak samo, że mimo iż w ciągu dnia Matylda śpi niewiele, to nie przekłada się to na spokojne zasypianie, i że cały dzień czekam na wieczór, aby pobyć chwilę tak po prostu sama tylko dla siebie, a się nie da, bo z reguły padam już wtedy na twarz. I co poradzicie doświadczone mamy?:)
Ok, ja piszę posta o tym jak Matylda nie śpi, a ona właśnie śpi sobie w najlepsze od prawie godziny. W domu, w swoim łóżeczku, sama, w dzień. Kombinacja w najwyższym stopniu niespotykana. Jezusmarianieogarniam.

Podobne wpisy

23 komentarze

  • Reply bunio 28 maja 2014 at 09:24

    Specjalistka ze mnie żadna, więc może nie powinnam się wypowiadać…Ale powiem jedno bardzo fajne pobożne życzenie – minie 🙂 Tak to sobie tłumaczyłam/tłumaczę 🙂

    • Reply radoSHE 28 maja 2014 at 09:43

      Życzenie ściętej głowy, ale też na to liczę:) Dzięki i Tobie nawzajem:)

  • Reply mama silesia 28 maja 2014 at 10:54

    ja też do specjalistek się nie zaliczam, ale mieliśmy podobny problem z zasypianiem (a do tego pobudkami w nocy) choć Ben starszy, i pomogła konsekwencja. Przytulenie, całusek i położenie spać i tak w kółko. Wiadomo, że była walka i kilka pierwszych nocy było straszne, serce się krajało, ale wiedziałam, że nie mogę odpuścić i poskutkowało :)) teraz mam piękne zasypianie i pięknie przespane noce. Tyle, że Matylda rzeczywiście taka malutka jeszcze 🙂 może to jakiś skok, może przejdzie samo… trzymam kciuki! I dużo cierpliwości 🙂

  • Reply Katjuszka 28 maja 2014 at 12:48

    Może ma skok rozwojowy? 🙂

  • Reply Dominika Zdrojewska 28 maja 2014 at 15:07

    No ładna aparatka 😉 Jak zwykle przyczyny mogą być dwie: skok albo zęby. Jak widzisz że zaczynają się znowu "jaja" od razu zastosuj 5s , ja tak robiłam i oszczędzałam sobie czasu bo jak każde dziecko i moja Małgosia potrafi wyczyniać wieczorami i nocami różne cyrki 😉 a stosowanie 5s nie jest dowodem na to, że sobie nie radzisz, jak wiesz dziecko potrzebuje czasami tych wszystkich 5 kroków żeby się "ogarnąć" i w końcu zasnąć tym bardziej kiedy np. bolą je dziąsełka albo przechodzi skok i dostrzega wokół siebie za dużo bodźców. Good luck !

    • Reply radoSHE 29 maja 2014 at 13:22

      Dzięki, pediatra wykluczyła jeszcze wyżynanie się ząbków, więc jednak ten mityczny skok:)

  • Reply Misako - matka po japońsku 28 maja 2014 at 17:35

    %s na was jeszcze działa?! U nas próba pacyfikacji powoduje jeszcze większy dramat.
    U nas od miesiąca jest budzenie co 2h w nocy, dziecko szczęśliwe matka pada…

    A jak tygodniowo może jakiś skok?

    • Reply radoSHE 29 maja 2014 at 13:26

      Uff, odpukać 5s jeszcze daje radę.
      A czytałam ostatnio, że 5/6 miesiąc to czas mega aktywności dziecka (co pewnie zauważyłaś) spalają dużo więcej, więc sobie odbijają częstszym karmienie, wiadomo mleko w nocy najtreściwsze:) Ale to też minie, podobno..:)

    • Reply Misako - matka po japońsku 29 maja 2014 at 19:25

      Boże oby, bo jeszcze trochę i padnę, u was już oki?

    • Reply radoSHE 29 maja 2014 at 20:29

      Wczoraj stałam nad łóżeczkiem i przeczekiwałam atak. Trwał 6 minut, ale prawie jak wieczność. I kiedy już miałam się złamać nagle cisza, spokój, sen . Co prawda pół nocy się gryzłam, że jej jednak nie ukoiłam, nie poprzytulałam etc.Na szczęście obudziła się uśmiechnięta, bez focha na matkę. A dzisiaj płacz był, ale już krócej i zasypianie poszło dużo sprawniej. Nie chwalę, bo może to przypadek był, ale oby było lepiej:)

      Ps. co do rozszerzania diety..może wprowadzisz kleik ryżowy do zagęszczenia mleka, powinna pospać wtedy dłużej na tym jednym karmieniu. Kurcze, wyspać też się trzeba.

    • Reply Dominika Zdrojewska 29 maja 2014 at 20:42

      Ja podawałam Małgosi kaszkę do picia Nestle do kupienia w rosmann (Gosza wciąga nosem), na początku spała od 8 do 8, teraz tak jak piszesz, mega aktywność, dojadanie w nocy, wypije kaszkę o 20-21 i o 1-2 pobudka na mleko, nie ma opcji żeby spała do rana, za 4h budzi się znowu. Wyśpimy się chyba za 6 miesięcy !
      Z tego co pamiętam M. też na tym etapie wyczyniała cyrki i szpagaty nocą i wieczorami 😉 długo trwało ( w sensie kilka tyg 2-3) zanim się uspokoiło, teraz już dobrze ale pewnie aż do następnego skoku który już niedługo ! W sumie muszę się zorientować który tydzień mamy bo nie wiem !
      Ściskam Was dziewczyny !

  • Reply Yduuu 28 maja 2014 at 18:36

    Polson dziś taki cyrk, ale ona jak niedospana w dzień, taki wieczór, pada od rana, drzemka popołudniowa do dupy, dzizas co za ryk był. Może Matylda zmęczona tak mocno?

    • Reply radoSHE 29 maja 2014 at 13:28

      Pewnie rzuciłabym to na karb nie wyspania, gdyby nie to, że każdy wieczór od tygodni wygląda tak samo:)

    • Reply Misako - matka po japońsku 29 maja 2014 at 19:27

      To może masz tą rzeź co ja. Polson pewnie odkąd ma wystąpić w Toddlers & Tiars wszystkich dokoła zaraża badpobudliwością

  • Reply Anonimowy 29 maja 2014 at 11:02

    Hej 🙂 Mam córeczkę w Twojej córki wieku i u nas dzieję się to samo od jakiegoś tygodnia.
    Mała ma skok rozwojowy – zazwyczaj kładłam ją i usypiała sama pod wieczór a teraz ryk 🙁
    Podobno to mija więc poprostu trzeba uzbroić się w cierpliwość.
    Pozdrawiamy

    • Reply radoSHE 29 maja 2014 at 13:30

      O dokładnie:) Właśnie przeczytałam, że "Kryzys związany z tym skokiem najczęściej objawia się dużą płaczliwością, krzykiem, problemami ze snem". Trochę mi lepiej, że wiem o co kaman i że sama nie jestem:) Pozdrawiamy również:)

    • Reply Anonimowy 29 maja 2014 at 19:59

      Dobrze, że jest jeszcze taki wynalazek jak mężczyzna – z nim raźniej w takich chwilach i czasem nawet pomoże ! 🙂
      Byłam już z siebie dumna bo Mała sama usypiała jak ją odkładałam do łóżeczka, a tu nagle taka zmiana…
      I to podobno trwa nawet 4 tygodnie ….echhhh 🙂

    • Reply radoSHE 29 maja 2014 at 20:19

      damy radę, nie takie ekscesy przed nami jeszcze:)

  • Reply Anonimowy 29 maja 2014 at 20:01

    A właśnie mam jeszcze pytanie do Ciebie… Gdzie kupiłaś opaskę z truskawką?
    Kocham motyw truskawki (czapeczki, ubranka, etc)…
    Ta opaska jest boska… Widziałam w którymś poście poniżej 🙂

    • Reply radoSHE 29 maja 2014 at 20:21

      zdziwię Cię chyba…w rossmanie;) Były w parze z takimi truskawkowymi skarpetkami-stópkami:)

  • Reply Ruby Soho 29 maja 2014 at 22:57

    no niestety, dzieciaki zawsze zaskakują, gdy już się wydaje, że mamy ogarniętą sytuację! Nie wiem co Ci doradzić, bo każdy maluch jest inny a z zasypianiem też u nas różnie bywa (chociaż akurat Kropka mega grzeczna, zjada i idzie spać do łóżeczka wieczorem i budzi się rano), za to Młody MUSI usnąć w naszym łóżku. Dopiero potem można go przenieść.. czas to zmienić, bo robi się męczące! więc jak widzisz ekspert ze mnie żaden:)

  • Reply Mama w Hamburgu 30 maja 2014 at 20:44

    Chyba jestem w podobnej sytuacji, bo Franek też bezsmoczkowy, chociaż pocieszę Cię może – ostatnio załapał butlę i wypił 40 ml mleka! 😀
    Ale wracając do tematu, u nas ostatnią deską ratunku był zawsze wózek, bo Franek tak był nauczony, ale wieczorem starałam się tego unikać. Próbowałam różnych dziwnych sposobów żeby go uspokoić: mruganie lampką, klaskanie, grzechotanie grzechotką, piszczenie Sophie itp. Gdy uspokoił się od płaczu, zaczynałam delikatnie śpiewać jego ulubione piosenki i potem jakoś nam się udawało zasnąć. Ostatnio upodobał sobie karuzelę i przy niej zasypia, ale muszę cały czas przy nim siedzieć. Niestety w dzień nie jest już tak kolorowo. Trzymam kciuki, żeby jak najszybciej powróciły spokojne wieczory.

  • Odpowiedz